Spotkanie z Arkadym Radosławem Fiedlerem

Cykliczne spotkanie sekcji turystyki krajowej i zagranicznej, zaplanowane na 9 grudnia, jak zwykle o godzinie 14.30, odbyło się wyjątkowo w budynku Centrum Sztuki Współczesnej, w sali kina. Był komplet, a nawet niektórzy musieli siedzieć na schodach. Ktoś policzył ok. 160 osób. Ale to nic! Okazało się, że spotkanie przedłużyło się i przyjaciele
z CSW musieli nam przypomnieć, że niestety za chwilę powinien odbyć się planowany seans kina CSW.
 

To zadziwiające, jak ciągle porywa nas atrakcja podróży w nieznane, odległe, egzotyczne regiony.
Spotkanie z podróżnikiem Arkadym Radosławem Fiedlerem, synem pisarza i podróżnika Arkadego Fiedlera, autora „Kanady pachnącej żywicą” i wielu innych opowieści podróżniczych, było tego dowodem. Ojciec, Arkady, napisał kiedyś „Spotkałem szczęśliwych Indian” i „Ryby śpiewają w Ukajali”, więc syn podążył tropem ojca i … napisał „Dolinę stuletnich młodzieńców”. Jak to możliwe? Są tacy? 
W ekwadorskich Andach jest dolina, nazywa się Vilcabamba, gdzie ludzie dożywają matuzalemowego wieku. Tak jest od zawsze i prawdopodobnie jest to efekt odpowiedniej diety, klimatu i stylu życia. Nasz gość opowiedział nam o 5 tygodniach w puszczy amazońskiej. Stolicą Boliwii jest La Paz, znaczy pokój, leży ona w dolinie i na zboczach, ale im wyżej tym biedniejsi mieszkańcy miasta tam żyją. Potem nasz podróżnik wraz z kompanami udał się samolotem nad rzekę, która jest dopływem Amazonki, a nazywa się Madre do Dijos, co znaczy Matka Boga, a dalej łodzią - peke-peke. Wokół nieprzenikniony las, gęsty i zielony aż do umęczenia, temperatura ok. 40°C, maksymalna wilgotność powietrza. Motyle, potrzebujące do życia soli, siadają na spoconych bez przerwy ciałach wędrowców, zakładanie obozu z potężną płachtą-dachem, bo inaczej, podczas deszczu obóz spłynie wraz z rwącą wodą i błotem, maczeta, którą trzeba sobie wyrąbać ścieżkę i klaustrofobiczne wrażenie, że puszcza dusi – oto pierwsze doświadczenia wędrowcy. Jeśli ma się to już za sobą, pozostaje życie – ciekawe, ale i niebezpieczne – wśród pięknie ubarwionych ryb, które naprawdę śpiewają, z pająkiem ptasznikiem, olbrzymem jadowitym, wśród skorpionów, lian, palm kroczących z naziemnymi korzeniami, nad rzeką, która jest nadal terra incognito, bo np. małpa lucaci (lukaczi) odkryta została niedawno, dopiero w 2005 roku. Małpa wyjec, gąsienica jadowita, czy wąż nadrzewny nie robi już wrażenia. Czyżby?
Takich to między innymi informacji, wrażeń i widoków – opowieść była bogato ilustrowana zdjęciami – dostarczyło nam spotkanie z podróżnikiem, który wziął kurs na Amazonię. Powiało tropikiem. Spowodowało dreszczyk emocji. Warto było!
KK
    AF1

   AF2
 Publikacja 8 stycznia 2017